POWRÓT Z BAMBUKO książka Katarzyny Nosowskiej


         Powrócić z Bambuko nie jest łatwo. Ja (zapewne jak większość ludzi) wymościłam sobie w tej krainie utopii cieplutkie gniazdko. Robią mnie więc w bambuko, nabijają w butelkę, żyję w świecie kłamstwa i pozerstwa na poziomie społecznym i światowym. Pozwalam napełniać się strachem, niegodziwością i teoriami spiskowymi. Bo czyż np. sprawa z koronawirusem to nie bambuko?
    I tu czas na małą dygresję. Ostatnio w pracy moja koleżanka cierpiała na katar, ból głowy i  osłabienie. Na biurku witamina C i ACC. Trochę się martwiła, więc wypadało mi ją pocieszyć. Po namyśle, ze współczuciem w głosie mówię: Nie martw się kochana, to zwykłe przeziębienie, koronawirus przecież przebiega bezobjawowo.

        Jak to bywa z felietonami Kasi Nosowskiej, już w trakcie czytania pierwszego, zalałam się ze śmiechu łzami. Śmiałam się do rozpuku, a mój skrupulatnie wykonany makijaż spłynął mi po policzkach. I nie byłoby problemu, gdyby nie fakt, że byłam w podróży, zmierzałam w kierunku Gdańska, ku plażom Bałtyku. Wydawca trafnie zauważył, iż jest to książka, która "pobudza szare komórki, sumienie i mięśnie śmiechowe", poruszając przy tym trudne tematy związane z życiem jakiego doświadczamy na planecie Ziemia.
    Jestem po czterdziestce, ale przed pięćdziesiątką (i tak pewnie pozostanie), więc śmiech jest wskazany wszędzie i o każdym czasie. Kąciki ust się podnoszą ku niebiosom, a bruzdy zmarszczkowe kierują się do góry, co daje efekt zamierzony, wręcz pożądany. Na stare lata możesz mieć utrwaloną pogodną minę, a nie  smutną i zwieszoną. Muszę wspomnieć, iż należę do szanownego fanklubu Magdy Mołek. Co w praktyce oznacza, iż starzeję się z godnością, nie oddam swoich zmarszczek, nie będę posiadała takiego samego lica jak inne panie stosujące botoks, które dziwnym trafem albo zamierzonym efektem stają się do siebie podobne. Co jest złego w naturalności?
    Siedzę sobie jeszcze w Bambuko, ale nie jest już mi komfortowo, odzyskuję przytomność oraz świadomość. Nie muszę mieć sztucznych paznokci, żeby poczuć się lepiej, nie muszę śledzić życia celebrytów, jeśli nie mają nic mądrego do powiedzenia. Jestem bohaterką dla moich bliskich, a zwłaszcza dla siebie samej. Mam dużo pasji i poczucie sensu w życiu. Jestem wdzięczna. A kiedy to się zadziało i staje się faktem, mogę zawołać do Ciebie  Katarzyno Nosowska (trzeba przeczytać książkę, żeby zrozumieć o czym piszę) i czekam, że mi odpowiesz. Jestem inna i poszukuję Innych.
W książce autorka wspomina o Ewelinie Stępnickiej z Oceanu Świadomości. Uważam, że każdy powinien ją poznać. Jej poglądy są mi bardzo bliskie, jest przeciwieństwem Spec Babki. (Bardzo znana osobistość w świecie coachingu). 
  Nigdy nie przemawiały do mnie pospolite slogany traktujące o pozytywnym myśleniu, jak: Zaprogramuj się na pozytywne myślenie; Jak myśleć pozytywnie; Pozytywne myślenie drogą do szczęścia; Jak myśleć pozytywnie w depresji; Uwierz w moc wizualizacji, a otrzymasz wszystko o czym marzysz; Pozytywne myślenie leczy, obniża ciśnienie, a nawet odchudza. Znacie to? Oczywiście nie chcę nic ująć psychologii pozytywnej, tylko problem pojawia się w momencie, kiedy zderzamy się z "podłogą" z której ciężko się podnieść. Trudno jest myśleć pozytywnie, kiedy wszystko się wali ( np. gdy ktoś z bliskich Ci osób odszedł do krainy wiecznej szczęśliwości, albo partner z którym byłaś od zawsze, uznał z dnia na dzień, że już do siebie nie pasujecie itp.). Co proponuje Ewelina, po prostu zostań na tej podłodze, leż aż Ci przejdzie, wypłacz się, a potem gdy już będziesz gotowa wstań. A oto kilka cudownych myśli Eweliny:
Jesteś cudem do odkrycia, a nie problemem do naprawienia. 

         Stawiaj się do życia.

         Odkrywaj siebie, a nie naprawiaj.

         Pamiętaj, że życie choć nie zawsze jest po Twojej myśli, to zawsze jest po Twojej stronie.

Do następnego spotkania.




Komentarze