CZYTAJ, PISZ I MARZ

     Z tym haftem mam właśnie takie skojarzenia.




CZYTANIE - myślę, że wszyscy wiedzą o dobrodziejstwach płynących z czytania, dlatego zacytuję tylko słowa mojej ulubionej pisarki Dominique Loreau:
     "Wszystko, co czytamy, staje się elementem naszej świadomości. Większość książek opiera się na osobistych obserwacjach ludzi. Możemy w ten sposób zebrać w ciągu jednego popołudnia owoc pracy wymagającej całego życia, nieskończenie wiele trudu, poszukiwań, cierpień, doświadczeń..."

     Osobiście, czytanie pozwoliło mi przeżyć trudne chwile. Mój synek w pierwszej dobie życia, trafił na intensywną terapię, a następnie został przewieziony do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie na oddział neonatologii. Tam przebywaliśmy przez jeden miesiąc, a każdy dzień był przepełniony bólem i niepewnością. W tym miejscu i w tej sytuacji czas się zatrzymuje i wlecze się niemiłosiernie, a lekarstwem na lęki okazało się czytanie. W tamtym czasie czytałam książkę pt. "Niania w Nowym Jorku" autorstwa Nicoli Kraus i Emmy McLaughlin. Pokrótce, dwudziestokilkuletnia Nanny, zatrudnia się jako opiekunka czteroletniego chłopca w nowojorskiej rodzinie. Niestety jest świadkiem dramatu dziecka pozbawionego miłości i zainteresowania rodziców, zajętych pracą i swoimi sprawami. Autorki przedstawiły tutaj problem współczesnej rodziny, działającej pod pozorami normalności. Polecam, ta książka zdefiniowała moje macierzyństwo.
     Wracając do tematu, już w szpitalu czytałam synkowi na głos. Wiedziałam, że nic nie rozumie, ale słyszał ton mojego głosu, a to go uspokajało. Najważniejszym jednak powodem było przekonanie, iż czytanie dziecku powoduje rozwój połączeń nerwowych tzw. synaps. Mój synek był niedotleniony, a to oznaczało, uszkodzenie mózgu. Komórki nerwowe, które umarły, już się nie odbudują, ale zdrowe przez wytwarzanie nowych połączeń, przejmują funkcje uszkodzonych. Tak więc czytaliśmy, od niemowlaka, przez przedszkole i szkołę podstawową. Mówiąc żartem, tak nam to dobrze poszło, iż mam teraz piętnastoletniego pyskującego nastolatka, który ma się całkiem dobrze.
Oczywiście czytanie nie sprawiło, że synek się uzdrowił. Dużą rolę odegrała rehabilitacja i muzykoterapia. Ale książki podarowały nam czas spędzony wspólnie, oderwanie się od bolesnej rzeczywistości i strachu. Przenosiły nas w świat fantazji, marzeń i szczęśliwych zakończeń, by w końcu nasza historia się również dobrze zakończyła.


PISANIE - pisać każdy może, a nawet powinien. Nie chodzi tu oczywiście o stanie się poczytnym autorem powieści, ale o rodzaj terapii, której celem jest odkrycie kim naprawdę jestem, co myślę i o czym marzę. W tym celu powinno się pisać poranne strony - jest to ćwiczenie polegające na konsekwentnym odręcznym zapisywaniu trzech stron dziennie. Można pisać o wszystkim i o niczym np. - O rany, znowu muszę pisać, ale nie wiem o czym? I tak, przez trzy kolejne strony.
W trakcie pisania okazuje się, iż ujawniają się twórcze siły w nas drzemiące, a jakie ...?
Jeżeli macie ochotę zgłębić ten temat, to warto zajrzeć do książki pt. "Droga Artysty. 12 tygodniowy kurs odkrywania i rozwijania własnej kreatywności" autorstwa Julii Cameron.

MARZENIA - a kto ich nie ma.

     "Daleko stąd, w słońcu znajdują się moje najwyższe aspiracje. Może ich nie dosięgnę, ale gdy zadrę głowę, mogę podziwiać ich piękno, wierzyć w nie i starać się podążać ich śladami."
                                                                                                         Luisa May Alcott.









Komentarze